czwartek, 27 listopada 2008

Gears of War 2 - Blog - część 1.

157611 kopiaMam problem z pisaniem recenzji. Często nie potrafię w jednej pisemnej wypowiedzi, podsumować wrażeń zebranych podczas tej 10-12h przygody z grą. Zwłaszcza jeśli gra dostarcza ich tyle co np. Dead Space. Dlatego też wpadłem na pomysł aby moje wrażenia z Gears of War 2 opisać w formie bloga pisanego po przejściu każdego rozdziału. So, here we go.

Grałem wraz z moją dziewczyną [gamertag:Bucus] w trybi e co-op na jednej konsoli.

Act 1 Tip Of The Spear

WOW! To pierwsze co się ciśnie na usta po ok. 30 min spędzonych z trybem single player tej gry. Dlaczego? Może dlatego że w ciągu tych 30 min spotykamy tyle Reavers'ów ile podczas całej pierwszej części? Może dlatego że gdy po krótkim, intensywnym pierwszym levelu zostajemy uraczeni epicką cutscenką podczas której na tle zapierającego dech w piersiach widoku ukazuje nam się logo gry i myślimy sobie wtedy „łoł czyli gra zaczyna się dopiero teraz”. gearsofwar3_2Może też dlatego że podczas tych 30 min doświadczymy szaleńczej jazdy ogromną ciężarówką przypominająca mini platformę wiertniczą, podczas której miniemy się z ok czterema Brumakami, oraz będziemy odpierać ciągłe ataki Locust'ów, a nawet próby abordażu dokonywane przez nich za pomocą naszej własnej broni, czyli ogromnej ciężarówki którą udało im się uprowadzić. Dodatkowo gdy pomyślimy w tym momencie ze to dopiero sam początek gry, trudno sobie wyobrazić co czeka nas dalej. Jednym słowem „WOW!”.

Multiplayer (Horde mode)

Tryb Horde to czysty arcade’owy fun. Team składający się z maksymalnie 5 osób zostaje rzucony na jedną z multiplayerowych map na której będzie musiał się bronić przed kolejnymi coraz to trudniejszymi falami przeciwników. Jeśli atak przeżyje chociaż jedna osoba, przed następna falą wszyscy polegli respawnują się i gra toczy się dalej. Zanim zacząłem kampanię, spędziłem w tym trybie trochę czasu. Najpierw w pojedynkę, aby wgearsofwar4_2 yczuć sterowanie i nowe rodzaje broni, a następnie online. Granie w tryb Horde samemu może spełniać rolę treningu przed wyruszeniem na podbój XBOX Live, ale przypuszczam ze ciężko byłoby samemu dojść wyżej niż do 10 fali, ja sam kończę swoją samotną przygodę na góra 5, poza tym tak naprawdę Horde nabiera rumieńców dopiero w kilka osób. Współpraca jest kluczem do przetrwania. Owszem, biegając samemu i olewając team da się przeżyć kilka pierwszych natarć… ale tylko tyle. Reasumując, I AM LOVIN’ IT!

Bieg pierwszy vs. bieg drugi

Niedawno neverfree podesłał mi link do zabawnego fragmentu programu „Kuba Wojewódzki” w którym Jacek Braciak podsumowuje różnice między filmem polskim a filmem amerykańskim. To podsumowanie można rónwnież odnieść do porównania Gears of War z Gears Of War 2. W pierwszej części właściwie tylko wiemy że gdzieś tam trwa wojna i robimy niby coś co ma pomóc w przechyleniu szali zwycięstwa na naszą stronę, ale nigdy tego nie odczuwamy. Cóż, Gears Of War 2 tą wojnę daje odczuć nam od pierwszej chwili. Widzimy krążące helikoptery i inne pojazdy. Widzimy maszerujące wojska. Walczymy nie tylko z małymi grupkami żołnierzy ale nieraz i z całymi zastępami. Nie twierdzę ze pierwsza część była zła, była po prostu inna. Tamta gra była o grupce kolesi, którzy szlajają się po jaskiniach, zniszczonych i opustoszałych budynkach i piwnicach od czasu do czasu rozprawiając się z małymi oddziałami wroga. Ta gra jest o grupce kolesi biorących udział w regularnej wojnie, w operacji na wielką skalę podczas której walka z 20 metrowymi potworami, i setkami wrogich żołnierzy to chleb powszedni.

0 komentarze: