"Singstar" to jedna z pierwszych gier jakie zakupiłam na PS2.
W zestawie dostałam dwa mikrofony i konwerter USB SingStar, plus oczywiście grę.
Kiedy powtykałam kabelki do odpowiednich dziurek zaczęła się zabawa.
Pierwszą rzeczą po odpaleniu gry było założenie profilu, a potem przyszedł czas na wybór piosenki, do której będę mogła wyć w niebo głosy. Do wyboru mamy 30 piosenek, m.in. Sylwię Wiśniewską „12 łez”, Jennifer Lopez „Jenny From The Block”, Nelly Furtado „Promiscuous”, U2 „Beautiful Day”, czy Evanescence „Bring Me To Life”.
Niektóre „nutki” na mój gust nie bardzo nadają się do karaoke np. Akon „Lonely” (nie mam pojęcia co ta piosenka robi na płycie :P, jest niemelodyjna i absolutnie nie do śpiewania).
Mi najlepiej się „zawodzi” do piosenki pt. „12 łez” i tą też wybrałam sobie jako pierwszą.
Na ekranie pojawia się teledysk, wskaźnik postępu, wynik gracza, wskaźniki wyczucia tonacji i rytmu oraz na chwilę przez rozpoczęciem śpiewania - tekst (wyrazy rozdzielone są na części myślnikami, które sugerują nam, że istnieją dodatkowe nuty wymagające wyśpiewania :P). Jest to dość wkurzająca rzecz, ponieważ bardzo ciężko jest zaśpiewać nuta w nutę jak wokalista. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, jeśli nie znamy tekstu. Wtedy zanim uda nam się połączyć wyraz w całość i go zaśpiewać okazuje się, że trzeba już śpiewać następny wers.
Podczas naszej głosowej przygody możemy zdobyć tzw. złote nuty. Są to bardzo długie, bądź bardzo wysokie nuty za które zdobywamy dodatkowe punkty. Mamy do wyboru tryb solo, battle, duet lub freestyle. W tym ostatnim można śpiewać w dowolny sposób i nie martwić się o punkty :).
Po skończeniu utworu możemy raz jeszcze obejrzeć nasze esy floresy :P.
Eksperci zamieścili nawet kilka porad w książeczce dołączonej do gry. Zalecają trzymać mikrofon 3-5 cm od ust. Osobiście nie mogę jeszcze znaleźć złotego środka, ponieważ kiedy mikrofon jest zbyt blisko to buczy, a kiedy zbyt daleko to nie rejestruje moich „jęków” :P. Zachęcają także do głębokich oddechów kiedy widzimy wyjątkowo długie nuty, ale w praktyce zanim „odetchnę” przelatują mi kolejne. Nie podoba mi się jednak, że gra nie rozpoznaje mowy, a jedynie rozróżnia wysokość dźwięku. Zamiast śpiewać można mruczeć, oby w odpowiedniej tonacji ;).
Słabą jej stroną jest także brak możliwości ściągania piosenek z Internetu. Producenci nadrabiają to różnymi wersjami gry (Singstar Eska, Singstar R&B, Singstar Legends, Singstar Party, Singstar ‘80s, Singstar Pop, Singstar Rocks i Singstar). Jednak, czy aby na pewno można to uznać za pozytyw? Z jednej strony tak, bo mamy spory wybór i dużą różnorodność piosenek. Z drugiej strony utwory nie są na tyle dobrze dobrane żeby zaspokoić nasze rządze, a jedynie zmuszają do kupienia większej ilości płyt ;). Przykładowo Guitar Hero III: Legends Of Rocks na xbox’a 360 ma tak perfekcyjnie dobrane utwory, że każdego fana rocka doprowadza do muzycznego orgazmu ;).
Podsumowując, chciałabym posiadać inne płytki z tej serii, ale nie czuję „przymusu” i konieczności wykonania tejże czynności :). Jest to gra troszkę komercyjna i na pewno nie można zaliczyć jej do „perełek”. Mimo to zapewnia dużo radości i zabawy. Posiada swoje walory, m.in. mi bardzo podoba się opcja freestyle, ponieważ mogę w pełni skupić się na śpiewaniu zamiast się stresować wskaźnikami na ekranie :P. Freestyle rulez!!
1 komentarz:
Normalnie z wielką chęcią bym sobie pozawodził! :D
Prześlij komentarz