Napisanie recenzji takiej gry jak GTAIV to naprawdę rzecz nie łatwa. Premiera tego tytułu to jedno z największych multimedialnych wydarzeń ostatnich lat. Gra w ciągu tygodnia zarobiła 500 mln $. Krytycy wychwalają ją pod niebiosa, a gracze szaleją. Trudno w takiej sytuacji zachować obiektywizm. Czasem sam już nie wiem czy naprawdę ta gra tak bardzo mi się podobała czy też ten cały szum i seria maksymalnych ocen w prasie sprawiły że widzę w tej grze coś więcej niż tylko kolejne GTA?
Przyznam szczerze że pierwsze godziny spędzone z grą poddały pod wątpliwość obiektywizm wszystkich tych recenzentów którzy dali tej grze 10/10. Oczywiście wszystko zostało dopracowane, ulepszone i ubrane w ładną grafikę… ale nie dostrzegałem w tej grze tego czegoś co powinny mieć gry zbierające takie recenzje. Jak się potem okazało najbardziej next-genowym elementem GTAIV jest jej fabuła. Główny wątek mimo iż z początku nie wydaje się zbyt porywający… z godziny na godzinę wciąga coraz bardziej.
Niko Belic świeżo upieczony imigrant z europy wschodniej przybywa do stanów zwabiony przez swojego kuzyna Romana obietnicami dostatniego życia pełnego kobiet i sportowych samochodów. Niestety szybko okazuje się że Roman ma dosyć
bujna wyobraźnię i tak naprawdę na samochody i kobiety będziemy musieli własnoręcznie zapracować wykonując zadania dla mafijnych bossów. Historia zdaje się nie odbiegać zbytnio od standardów serii, diabeł tkwi jednak w szczegółach. Przede wszystkim Niko mimo iż potrafi zabijać bez mrugnięcia okiem to tak naprawdę jest miłym… i przede wszystkim lojalnym człowiekiem. Bardzo łatwo było mi się z nim zidentyfikować i zżyć. Niko nie jest jednak jedyną postacią w którą twórcom udało się tchnąć dusze. Właściwie każdy z naszych zleceniodawców jest pełnowymiarową postacią, ma swoje problemy i uczucia o których mówi. To nie są jedynie zabawne karykatury mówiące Ci co masz robić.
Te świetnie napisane postacie i dialogi w połączeniu z poprawionym gameplay’em już w zasadzie wystarczyłyby mi aby przyznać tej grze maksymalną lub prawie maksymalną ocenę. Jednak ludzie z Rockstar wprowadzili jeszcze jedno nowe dla serii GTA rozwiązanie. W kluczowych momentach gry możemy dokonać wyboru, kto zginie a kogo zostawimy przy życiu. Nie wydaje się żeby to było coś wielkiego, ale jednak połączenie świetnie napisanego scenariusza, doskonałych dialogów i bohatera z którym możemy się
identyfikować zmusza nas do emocjonalnego zaangażowania się. Czasem jeśli dana postać w ogóle nie przypadała nam do gustu od razu dokonamy wyboru.. innym razem natomiast będziemy się długo zastanawiać zanim pociągniemy za spust.
Tyle się napisałem o fabule a zupełnie pominąłem kwestię gameplay’u. To dlatego że w podstawowych kwestiach to jest po prostu kolejne GTA. Nadal kradniemy samochody, strzelamy do ludzi i ścigamy różnych podejrzanych typów siejąc po drodze spustoszenie. Gra wyróżnia się jednak na tle swoich poprzedniczek ulepszoną fizyką jazdy. Samochody wydają się teraz cięższe, a model zniszczeń jest bardziej realistyczny. Ponadto uderzając w coś przodem przy dużej prędkości możemy wylecieć przez przednią szybę gdyż Niko jak przystało na twardziela nigdy nie zapina pasów. Ważną zmianą jest również poprawiony system automatycznego celowania wraz z możliwością strzelania z ukrycia. To chyba moja ulubiona r
zecz z tych gameplayowych nowości. Dzięki niej strzelaniny są bardzo emocjonujące i efektowne. Grafika jakkolwiek ładna, nie można powiedzieć by zrywała kask. Jednak ponownie chodzi tu o szczegóły, budynki nie są jedynie klockami z nałożoną teksturą. Każdy został wymodelowany z niesamowitą dokładnością. Uwagę zwracają również znakomite efekty świetlne i pogodowe. Ogólnie miasto wydaje się tętnić życiem i to jest chyba największym graficznym osiągnięciem. Miłym dodatkiem są również mini gry takie jak bilard czy darts’y w które możemy pograć sami bądź też zaprosić do gry jednego z poznanych w grze NPC’owych przyjaciół. W kafejce internetowej możemy natomiast sprawdzić pocztę, i surfować bo przezabawnych stronach wirtualnego Internetu. Istnieje nawet możliwość korzystania z serwisów randkowych.
Naprawdę trudno mi ocenić tą produkcję. Z jednej strony wydaje się że nie wprowadza niczego nowatorskiego do sprawdzonej już formuły… z drugiej wręcz przeciwnie, wciągająca, mroczna i chwytająca za serce fabuła to właściwie to czego zawsze mi w tej serii brakowało… bo mimo iż pościgi kradzionymi samochodami czy sterczenie ze snajperką na dachu wieżowca zawsze jest fajne… to jednak dla mnie największą motywacja jest chęć poznania zakończenia dobrej historii. Wierzcie lub nie ale GTAIV to pierwsza gra z tej serii którą ukończyłem. Wy też powinniście to zrobić.
Recenzja została napisana na podstawie wersji gry na konsolę XBOX360.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz